Secret Key Starting Treatment Essence Rose Edition

Dzisiaj napiszę parę słów o koreańskiej esencji Secret Key. Esencje to genialne kosmetyki, ale trzeba wiedzieć jak z nich korzystać, szczególnie, że w Polsce nie są jakoś bardzo popularne. Ja jeszcze kilka ładnych lat temu ani nie wiedziałam co to jest, ani nie korzystałam z tego typu kosmetyków. Używałam jedynie mgiełek do spryskiwania, albo przelewałam poprostu zwykły toner do butelki ze spryskiwaczem. Z czasem moja rutyna pielęgnacyjna się zmieniła, zaczęłam w trakcie testowania innych kosmetyków szukać nowości i tak przekonałam się, że jednak warto zainwestować w esencję.

Po co esencja?
Pewnie niektórzy zastanawiają się do czego i po co w ogóle jest esencja? Czy to tylko marketing?

Esencje nie są tonikami ani jego zamiennikami. Zauważmy, że tonik służy przede wszystkim do usuwania pozostałości środka czyszczącego, przywraca skórze optymalne PH.
Esencje są stworzone po to, aby wykonać  tzw. etap pielęgnacyjny. Są bardzo lekkie, pełne wartościowych składników (probiotyki, kwas hialuronowy itp.), które wspomagają skórę i mają wodnistą konsystencję.

Czym to się różni od serum?
Esencje tym różnią się od serum, że są lżejsze i mniej skoncentrowane.

Dla kogo?
Esencje są idealne dla osób o odwodnionej skórze oraz tych którzy dużo czasu spędzają w klimatyzowanych pomieszczeniach. Esencja sprawdzi się też np. po złuszczaniu kwasami, gdy jesteśmy w suchym kraju, po opalaniu i wtedy kiedy poprostu nasza skóra potrzebuje szybkiego nawilżenia.

Jakie pozytywne korzyści płyną ze stosowania esencji?
Głównie dobre uwodnienie skóry, aby kolejno przygotować ją na przyjęcie składników  aktywnych z kolejnego kosmetyku (o cięższej konsystencji) -serum. Nawodniona, mokra skóra jest bardziej chłonna  i następny produkt jaki aplikujemy dociera głębiej.
Główna zaleta to lekkość esencji i to, że można ją nakładać warstwami, nic się nie roluje i nie obciąża nam nadmiernie skóry.

Jak używać?
Nakładanie esencji wacikiem to marnowanie produktu, ponieważ większość zostaje na waciku z racji wodnistej konsystencji, a skóra i tak tego nie wchłonie. Najlepiej jest wylać odrobinę w zagłębienie w dłoni i lekko oklepywać twarz. Korzystanie w ten sposób pozwoliło mi na bardzo długie użytkowanie. Esencje miałam parę miesięcy i jestem z niej bardzo zadowolona. Pojemność Secret Key Rose Edition to 150ml.


Esencja jest w szklanej, ciężkiej, przezroczystej butelce.
Ma złotą nakrętkę i rysunek róży na dole, ponieważ jest to edycja różana. Marka Secret Key ma także w swojej ofercie wersje podstawową, ale ja skusiłam się na tę nowszą.


Wizualnie jest to bardzo dobry produkt, a jak jest ze składnikami? Zaraz się dowiecie.


Dodam jeszcze tylko, że miłośnicy opakowań z pompką mogą być zawiedzeni, ponieważ esencja jej nie posiada, ale dla mnie nie jest to minusem.

INCI: Galactomyces ferment filtrate, Dipropylene glycol, Niacinamide, Glycerin, Citrus Grandis Seed Extract, Acorus Gramineus Root/Stem Extract, Perilla Ocymoides Leaf Extract, Rosa Centifolia Flower Water, Adenosine 


Wyniki jakie zauważyłam w trakcie jej używania to:
- efekt miękkiej skóry 
- mniejsza produkcja sebum
- delikatne rozjaśnienie blizn na policzku
- poprawa nawilżenia 
- zmniejszenie zaczerwienienia - polecam osobom z trądzikiem różowatym! i ogólnie tym, co mają problem z wszelkiego rodzaju zaczerwienieniami na skórze, osobom z cerą naczynkową (esencja w składzie ma też kojącą różę.)

Konsystencja na dłoni:


Na koniec dodam, że ta esencja przekonała mnie, że warto jednak inwestować w tego typu kosmetyki.
Chcę też wypróbować esencję Naruko, Misshę Time Revolution i Herę Cell Essence. 
Moja ocena to +++++

1 komentarz:

Copyright © 2018 Kinn and skin