[JOLSE] SIORIS Time Is Running Out Mist 100ml

[JOLSE] SIORIS Time Is Running Out Mist 100ml








Dzisiaj mam dla was recenzję koreańskiej mgiełki marki SIORIS. Zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle warto używać mgiełek?

Mgiełki do twarzy działają w następujący sposób:
  • tonizują naskórek
  • nawilżają
  • koją podrażnienia w zależności od użytych składników
  • rozświetlają skórę i dodają jej blasku
  • przedłużają trwałość makijażu.
Kosmetyk jakim jest mgiełka jest dla wszystkich. 

Co to jest?
SIORIS Time is Running Out Mist to innowacyjna formuła multi-care 3 w 1. Mgiełkę Sioris można stosować jako samą mgiełkę, toner lub serum.
Ta naturalna mgiełka zawiera 78% wody Citrus Junos Fruit Water (woda z owoców cytrusowych yuzu). Pozostałe składniki organiczne tego produktu to cenne oleje jak: olej makadamia, olej jojoba, olej słonecznikowy i inne takie jak np. olejek z pelargonii-Pelargonium Graveolens Flower Oil, olejek z pomarańczy-Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, olejek z jagodlina wonnego-Cananga Odorata Flower Oil (olejek vlang vlang), olejek amyrisowy-Amyris Balsamifera Bark Oil, olejek z rumianku szlachetnego-Anthemis Nobilis Flower Oil. Dzięki tym olejkom, które mieszają się z wodą owocową mgiełka zapewnia bardzo dobre nawilżenie. Widać, że marka Sioris używa naturalnych składników bogatych w witaminy i minerały.

Opakowanie:
Mgiełka posiada plastikowe opakowanie. Ma prosty, ładny design z logo marki "Sioris".
W opakowaniu mieści się 100ml produktu- jest to naprawdę dużo, mgiełka jest poręczna z atomizerem. Mogę ją bez problemu nosić w torebce. Atomizer dobrze rozpyla mgiełkę, którą od razu wyczuwam na skórze.

Zapach: dla mnie mgiełka ma świeży, cytrusowy zapach pomarańczy.

Jak używać?

Przed użyciem butelką należy dobrze wstrząsnąć w celu wymieszania fazy wodnej z olejową. W przypadku tej mgiełki wystarczą 2 psiknięcia, ponieważ naprawdę dobrze nawilża. Przed rozpyleniem preparatu w stronę twarzy należy zamknąć oczy. Mgiełkę można stosować zarówno rano jak i wieczorem. Po spryskaniu twarzy preparatem można delikatnie wklepać pozostałości w naskórek.

Działanie:
Mgiełka bardzo dobrze nawilża skórę. Po spryskaniu lub użyciu jej jako tonera nie ma żadnego uczucia lepkości, szybko wnika w głąb skóry. Zaczerwienienia po trądziku stają się u mnie mniej widoczne. Ładnie spisuje się u mnie przed nałożeniem makijażu. Wyrównuje kolor skóry i sprawia, że skóra wygląda na gładszą i zdrowszą.

Skład:
Wymieniony niżej i na końcu posta na opakowaniu produktu.
Citrus Junos Fruit Water (78%), Macadamia Ternifolia Seed Oil (9%), Propanediol (8%), Water, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Beta-Carotene, Glycerin, Allantoin, Beta-Glucan, Tocopherol, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Amyris Balsamifera Bark Oil, Anthemis Nobilis Flower Oil (*ORGANIC)

Ma PH: 5.31 lekko kwaśne

Ogólna ocena:
Sioris jest dla mnie nową marką. To mój pierwszy produkt i jestem nim zachwycona. Przemawia do mnie jej naturalny skład, i to, że woda owocowa z tej mgiełki tak dobrze radzi sobie z moją trądzikową skórą. Moja twarz dzięki niej z dnia na dzień stała się bardziej promienna i świetlista. Plusem jest też brak alkoholu w składzie. Minusem jest dla mnie cena, ale na pewno odkupię ją bo widzę, że naprawdę warto. Dzięki tej mgiełce mam ochotę na inne produkty tej firmy. Mam nadzieję też, że SIORIS będzie produkować więcej kosmetyków z "Citrus Junos Fruit Water" bo ta woda to naprawdę świetnie działający składnik na moją skórę. Zdecydowanie polecam tę mgiełkę nie tylko cerom suchym, ale i tłustym !
Zdecydowanie daję +++++  i jest to moja szczera opinia. Naprawdę polecam ją wypróbować. Nie bez powodu też ta mgiełka zbiera bardzo dobre opinie na internecie.


Źródło: http://jolse.com/product/sioris-time-is-running-out-mist-100ml/17538/ 



Jeśli jesteś ciekawy mgiełki SIORIS, możesz dostać ją na
 http://bit.ly/sioris  oraz

[JOLSE] moonshot Micro Correct Fit Cushion

[JOLSE] moonshot Micro Correct Fit Cushion



Czy słyszeliście kiedyś o koreańskiej marce Moonshot? Jeśli nie, to zapraszam do czytania!
Produkt otrzymałam od sklepu Jolse. Bardzo chciałam go przetestować nie tylko ze względu na jego piękny, kosmiczny wygląd.
Marka Moonshot w swoim asortymencie posiada też inne cushiony, ale ta "nowość" zdecydowanie zasługuje na szczególną uwagę !
Opakowanie:  Ten księżycowy cushion przychodzi zapakowany w bardzo ładnie zaprojektowane opakowanie nawiązujące do kosmosu. Numer odcienia i jego kolor jest napisany na zewnętrznym pudełku (w moim przypadku jest to #201 beige). Pod spodem producent zawarł krótki opis:

moonshot micro correctfit cushion with a flawless, natural,velvet finish that unifies uneven skin tone and covers imperfections with buildable coverage.

Otwierając pudełko na czarnym tle widnieje zabawny napis po angielsku "Just arrived !" Uważam, że to bardzo fajny, ciekawy pomysł ze strony tej marki.

Cushion\wykonanie
Wieko cushion'a jest pokryte świecącymi różowo-fioletowymi brokatowymi drobinkami. Po prawej stronie znajduje się logo marki "moonshot" napisane lekko holograficznymi połyskującymi literami. Cushion wykonany jest z bardzo dobrego jakościowo plastiku, wieko cushiona w trakcie używania nie brudzi się. Jest bardzo wygodny w użytkowaniu i posiada w środku lusterko. Jako nowy, nieużywany produkt cushion jest zabezpieczony białą naklejką z napisem "just arrived!" z rysunkiem astronauty. Naklejkę przy pierwszym użyciu należy zdjąć.
Puff do nakładania podkładu jest bardzo dobrej jakości. Kolory również są ładne. Czarno-lawendowy kolor gąbeczki idealnie współgra z całością. Jestem zadowolona, że puff moonshot'a  jest tak skonstruowany, że posiada u góry lekkie wycięcie, dzięki czemu można idealnie wykonać makijaż pod oczami. Generalnie marki, które produkują cushiony robią standardowe, okrągłe puffy, a tu takie miłe zaskoczenie ! ;)

Przejdźmy dalej....

Kolor: #201 Beige

Pojemność: 15g bez refilla. Refill można osobno dokupić - 15g. Są dostępne na jolse lub na stronie producenta.

Pokrycie\działanie: Ma bardzo wysokie i odpowiednie krycie. Bardzo dobrze pokrywa moje niedoskonałości. Kolor #201 beżowy bardzo mi odpowiada. Cushion jest lekki i faktycznie zapewnia matowe, lekko aksamitne wykończenie, jak deklaruje producent na opakowaniu ! Na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Na końcu posta możecie zobaczyć porównanie przed i po.

Ochrona SPF: 50+, PA+++  na opakowaniu.  Ale ja i tak używam pod cushion osobnego filtra przeciwsłonecznego.

Zapach: lekko pudrowy, przyjemny.

Trwałość: Jestem bardzo zaskoczona jego trwałością. Cushion jest naprawdę świetny pod tym względem! Pracuję i wytrzymuje mi prawie cały dzień z drobną poprawką w okolicach nosa. Jeśli już schodzi to bardzo naturalnie, nie waży się i nie robi się "ciastowaty" jak niektóre podkłady. Mam tłustą, trądzikową skórę i naprawdę mogę powiedzieć, że ten cushion to wybawienie dla mojej problematycznej skóry.

Skład dzięki koreańskiej aplikacji Hwahae:

Water, Titanium Dioxide, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate, Methyl Trimethicone, Dimethicone, Glycerin, Lauryl PEG-10 Tris (Trimethylsiloxy) silylethyl Dimethicone, Butylene Glycol, Diphenylsiloxy Phenyl Trimethicone, Hexyldecyl Myristoyl Methylaminopropionate, Niacinamide, Pentylene Glycol, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Diphenyl Dimethicone, CI 77492,
PEG-9 Polidymexylsiloxyethyl Dimethicone, PEG-10 Dimethicone, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Magnesium Sulfate, Aluminum Hydroxide, Dimethicone, Polypropylsilsesquioxane, Disteardimonium Hectorite, Cetearyl Dimethicone, Stearic Acid, Triethoxycaprylylsilane, Ethylhexylglycerin, Silica, Adenosine, Maltodextrin, Disodum EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance, CI 77491,CI 77499
Ocena ogólna:

Ten cushion naprawdę przypadł mi do gustu.
Naturalne, lekkie, aksamitne wykończenie oraz trwałość pozwalają mi sądzić, że zdecydowanie wrócę do niego. Jest dla mnie jak tańsza wersja Hery black. Nietuzinkowe wykonanie, ładne kolory i kosmiczny styl oraz inaczej i lepiej wykonany, miękki puff zasługują na najwyższą ocenę.
Daję zdecydowanie:
+++++ !! i dziękuję Jolse za możliwość przetestowania tak świetnego produktu.





Efekt
Przed i po:

U góry bez makijażu. Na dole z cushionem Moonshot.




Jeśli spodobał Ci się ten produkt, i chcesz go kupić możesz go dostać na


Nightingale c-toning sleeping mask 100ml

Nightingale c-toning sleeping mask 100ml







Jeśli zaglądacie od czasu do czasu na mojego bloga, to z pewnością wiecie, że testuję różnego rodzaju kosmetyki w tym te, które dobrze działają na trądzik. Rzadko sięgam po tzw. "sleeping mask", ponieważ zazwyczaj na noc stosuję kremy, ale ta śpiąca maska o której dziś napiszę mnie oczarowała.

Na początek co to takiego "sleeping mask"( lub pack jak kto woli) i dlaczego warto ją stosować na noc?

Trend na tzw. sleeping masks właściwie przywędrował do nas z Azji, gdzie kosmetyki tego typu funkcjonują pod nazwą sleeping pack.
Jeśli żyjesz w ciągłym biegu, wiecznie nie masz czasu na pielęgnację to jest to dobry wybór żeby zacząć stosować ten kosmetyk.

Sleeping masks to mocno skoncentrowane produkty mające za zadanie mocne nawilżenie i zatrzymanie wilgoci w skórze. W nocy nasza skóra odpoczywa, regeneruje się i lepiej wchłania substancje aktywne, więc taka nocna maska, którą nakładamy na noc a później rano zmywamy jest naprawdę dobrym pomysłem.

Sleeping pack mają różną konsystencję. Bywają takie o konsystencji żelowej jak i takie o konsystencji kremu.

Maska Nightingale C-TONING przychodzi w plastikowym słoiku. Bez papierowego opakowania zewnętrznego. Skład maski jest wymieniony na plastikowym słoiku. Maska nie posiada szpatułki do nakładania produktu, co uważam za jedyną wadę.
Jej pojemność to 100ml.

Nightingale C-TONING zawiera 7 witamin, kojący pantenol i kwasy AHA.
Jej główne zadanie jak pisze na opakowaniu to:
- rozjaśnienie
-nawilżenie
-oczyszczanie
-odżywienie



Na nakrętce znajduje się logo dermatologicznej marki Nightingale. Jest to zapewne angielska pielęgniarka Florence Nightingale, tak myślę.



Maska ma żółty kolor, jest lekka o kremowej konsystencji. Pachnie rokitnikiem. Gdy ją nakładam na noc moja skóra się lekko świeci. Przez noc jednak wchłania się całkowicie i rano skóra jest miękka, wszystkie zmiany trądzikowe są jakby wyciszone. Co do likwidowania lekkich blizn i czerwonych krostek -pozostałości po trądziku to faktycznie je lekko rozjaśnia i niweluje.




Na dłoni:

Podoba mi się zapach tej maski. Niektórych może denerwować jeśli nie lubią zapachu rokitnika.
W składzie tej maski jest rozjaśniający niacynamid, witamina C, pantenol, kwasy AHA, kwas hialuronowy, witamina A,E, betaina, kwas mlekowy, wyciąg z rozmarynu,ekstrakt z gorzknika kanadyjskiego, ekstrakt z lukrecji (działanie przeciwtrądzikowe), wyciąg z zielonej herbaty, drzewo herbaciane, wąkrotka azjatycka itp.
W składzie jest alkohol, ale nie przeszkadza mi to.

Pełny skład:

Water,Niacinamide,Panthenol,Cyclopentasiloxane,Cyclohexasiloxane,Cetyl Ethylhexanoate,Glycerin,Butylene Glycol,1,2-Hexanediol,Caprylic/Capric Triglyceride,Sodium Hyaluronate,Sodium Acetylated Hyaluronate,Hydrolyzed Hyaluronic Acid,Glyceryl Stearate,Polysorbate 60,Tromethamine,Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer,Behenyl Alcohol,Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil,Carbomer,Allantoin,Betaine,Citrus Medica Limonum (Lemon) Oil,Adenosine,Disodium EDTA,Biotin,Retinyl Palmitate (Vitamin A),Calcium Pantothenate,Sodium Ascorbyl Phosphate,Tocopheryl Acetate (Vitamin E),Pyridoxine HCl,Maltodextrin,Sodium Starch Octenylsuccinate,Silica,Centella Asiatica Extract,Lactic Acid,Rosmarinus Officinalis (Rosemary),Hydrastis Canadensis (Golden Seal) Root Extract,Camellia Sinensis Leaf Extract,Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Leaf Extract,Anthemis Nobilis (Chamomile),Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract,Alcohol,PEG-100 Stearate,Squalane

Maska Nightingale C-TONING bardzo odpowiada mojej tłustej skórze. Robi to, co obiecuje. Oceniam ją na +++++
Secret Key Starting Treatment Essence Rose Edition

Secret Key Starting Treatment Essence Rose Edition

Dzisiaj napiszę parę słów o koreańskiej esencji Secret Key. Esencje to genialne kosmetyki, ale trzeba wiedzieć jak z nich korzystać, szczególnie, że w Polsce nie są jakoś bardzo popularne. Ja jeszcze kilka ładnych lat temu ani nie wiedziałam co to jest, ani nie korzystałam z tego typu kosmetyków. Używałam jedynie mgiełek do spryskiwania, albo przelewałam poprostu zwykły toner do butelki ze spryskiwaczem. Z czasem moja rutyna pielęgnacyjna się zmieniła, zaczęłam w trakcie testowania innych kosmetyków szukać nowości i tak przekonałam się, że jednak warto zainwestować w esencję.

Po co esencja?
Pewnie niektórzy zastanawiają się do czego i po co w ogóle jest esencja? Czy to tylko marketing?

Esencje nie są tonikami ani jego zamiennikami. Zauważmy, że tonik służy przede wszystkim do usuwania pozostałości środka czyszczącego, przywraca skórze optymalne PH.
Esencje są stworzone po to, aby wykonać  tzw. etap pielęgnacyjny. Są bardzo lekkie, pełne wartościowych składników (probiotyki, kwas hialuronowy itp.), które wspomagają skórę i mają wodnistą konsystencję.

Czym to się różni od serum?
Esencje tym różnią się od serum, że są lżejsze i mniej skoncentrowane.

Dla kogo?
Esencje są idealne dla osób o odwodnionej skórze oraz tych którzy dużo czasu spędzają w klimatyzowanych pomieszczeniach. Esencja sprawdzi się też np. po złuszczaniu kwasami, gdy jesteśmy w suchym kraju, po opalaniu i wtedy kiedy poprostu nasza skóra potrzebuje szybkiego nawilżenia.

Jakie pozytywne korzyści płyną ze stosowania esencji?
Głównie dobre uwodnienie skóry, aby kolejno przygotować ją na przyjęcie składników  aktywnych z kolejnego kosmetyku (o cięższej konsystencji) -serum. Nawodniona, mokra skóra jest bardziej chłonna  i następny produkt jaki aplikujemy dociera głębiej.
Główna zaleta to lekkość esencji i to, że można ją nakładać warstwami, nic się nie roluje i nie obciąża nam nadmiernie skóry.

Jak używać?
Nakładanie esencji wacikiem to marnowanie produktu, ponieważ większość zostaje na waciku z racji wodnistej konsystencji, a skóra i tak tego nie wchłonie. Najlepiej jest wylać odrobinę w zagłębienie w dłoni i lekko oklepywać twarz. Korzystanie w ten sposób pozwoliło mi na bardzo długie użytkowanie. Esencje miałam parę miesięcy i jestem z niej bardzo zadowolona. Pojemność Secret Key Rose Edition to 150ml.


Esencja jest w szklanej, ciężkiej, przezroczystej butelce.
Ma złotą nakrętkę i rysunek róży na dole, ponieważ jest to edycja różana. Marka Secret Key ma także w swojej ofercie wersje podstawową, ale ja skusiłam się na tę nowszą.


Wizualnie jest to bardzo dobry produkt, a jak jest ze składnikami? Zaraz się dowiecie.


Dodam jeszcze tylko, że miłośnicy opakowań z pompką mogą być zawiedzeni, ponieważ esencja jej nie posiada, ale dla mnie nie jest to minusem.

INCI: Galactomyces ferment filtrate, Dipropylene glycol, Niacinamide, Glycerin, Citrus Grandis Seed Extract, Acorus Gramineus Root/Stem Extract, Perilla Ocymoides Leaf Extract, Rosa Centifolia Flower Water, Adenosine 


Wyniki jakie zauważyłam w trakcie jej używania to:
- efekt miękkiej skóry 
- mniejsza produkcja sebum
- delikatne rozjaśnienie blizn na policzku
- poprawa nawilżenia 
- zmniejszenie zaczerwienienia - polecam osobom z trądzikiem różowatym! i ogólnie tym, co mają problem z wszelkiego rodzaju zaczerwienieniami na skórze, osobom z cerą naczynkową (esencja w składzie ma też kojącą różę.)

Konsystencja na dłoni:


Na koniec dodam, że ta esencja przekonała mnie, że warto jednak inwestować w tego typu kosmetyki.
Chcę też wypróbować esencję Naruko, Misshę Time Revolution i Herę Cell Essence. 
Moja ocena to +++++
Blithe Pressed Serum Tundra Chaga

Blithe Pressed Serum Tundra Chaga







Dzisiaj post będzie na temat prasowanego serum na bazie zgadnijcie czego...?
Grzyba. Tak i to nie byle jakiego grzyba = Chaga. Byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku i szczerze powiedziawszy pierwszy raz mam styczność z jakimkolwiek kosmetykiem który ma w składzie grzyba chaga. Sama nazwa na słoiku  "Tundra Chaga" podczas przeglądania oferty marki Blithe bardzo mnie zaintrygowała, więc postanowiłam wkońcu kupić to serum. Opinie na temat samej marki są bardzo pozytywne, dużo recenzentów pisze, że kosmetyki Blithe robią to, co faktycznie obiecują. Mam ochotę też na ich maski "patting splash", lecz narazie kosmetyki, które stoją na mojej toaletce muszę zużyć do końca.

Podczas kupna tego serum na jolse kiedy była promocja kupiłam dwie sztuki i dostałam w gratisie lusterko z napisem tej marki, które jest widoczne na zdjęciu wyżej. Lusterko jest bardzo poręczne, fajnie mi się sprawdza, gdy robię makijaż.

Sama nazwa Tundra Chaga na początku kojarzyła mi się z Syberią i nie pomyliłam się zbytnio, ponieważ faktycznie grzyb z którego zrobione jest serum pochodzi z Syberii w Rosji. Mieszkańcy robią z niego wywary i stosują go jako lek na raka, dlatego też nazywany jest "darem od Boga". Grzyb Chaga występuje też w północnych Chinach.

Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda grzyb Chaga możecie zobaczyć go poniżej:

Źródło: https://www.mycomedica.pl/chaga.html

Z ciekawostek na temat Chaga, które przeczytałam w internecie zaciekawiły mnie następujące informacje:
  • Chaga pasożytuje głównie na drzewach liściastych, najczęściej występujących na drzewach brzozy, z których uzyskuje betulinę, która ma szerokie działanie terapeutyczne.
  • Grzyb jest znany z czasów ok. 4000 lat temu, używany przez Mezopotamian, Egipcjan, Chińczyków itd. Chaga jest opisana w chińskim „zielarzu“ Shen Nong Ben Cao Jing.
  • Chaga używał car Vladimir Monomach czy Rasputin. O grzybie Chaga wspomina Sołżenicyn w swojej książce „Oddział chorych na raka“.
  • Chaga była znana pierwotnym mieszkańcom Japonii tj. Ainu. Gotowali z niego herbatę, którą pili w trawiennych kłopotach, bólach żołądka itp. Wykorzystywali także proszek z suszonego grzyba do ceremonii religijnych.
  • Grzyb ten jest zwany przez szamanów syberyjskich "królem grzybów".
  • Czarny kolor chagi wynika z dużej zawartości melaniny, która ma działanie antyoksydacyjne. Według niektórych źródeł, Chaga ma najwyższy indeks ORAC (wskazujący na moc antyoksydacyjną).


Blithe Pressed Serum przeznaczone jest głównie do skóry, która:

  • utraciła elastyczność
  • potrzebuje regeneracji (od tego ma w składzie olejek arganowy), wyrównania gospodarki hydrolipidowej
Serum zapobiega też powstawaniu zmarszczek. 
Wszystkie składniki jakie zostały zawarte w tym serum zostały przetworzone w niskich temperaturach, aby zachowały rzecz jasna swoje właściwości.

Słoik jest bardzo fajnie zaprojektowany, produkt przychodzi z łopatką.



Pełny skład serum:
Inonotus Obliquus (Mushroom) Extract (60%), Water, Glycerin, Diglycerin, 1,2-Hexanediol, Triethylhexanoin, Polyurethane-39, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Candida Bombicola/ Glucose/Methyl Rapeseedate Ferment, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Cedrus Atlantica Bark Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Alteromonas Ferment Extract, Sparassis Crispa Extract, Hydrogenated Vegetable Oil, Hydrogenated Lecithin, Lecithin, Butylene Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Polyacrylate-13, C12-16 Alcohols, Caramel, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Caprylyl Glycol, Polyisobutene, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Potassium Hydroxide, Adenosine, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Dipropylene Glycol, Methyldihydrojasmonate

Konsystencja wygląda na ciężką, ale to tylko złudzenie. Tak naprawdę po nałożeniu bardzo szybko się wchłania. Myślę, że osoby wrażliwe na zapachy nie muszą się martwić, ponieważ serum nie ma przytłaczającego zapachu. Zapach jest lekki i świeży. Ten krem-serum 2 w 1 bardzo dobrze nawilża. Jest to też bardzo wydajny kosmetyk, mimo że ma tylko standardowe 50ml. Na temat działania przeciwzmarszczkowego nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ mam 22 lata. 



Ogólnie nic złego nie mogę powiedzieć na temat tego serum-kremu. Jedyne do czego można się przyczepić to cena, bo nie jest to tani kosmetyk. Pocieszeniem jest dostępność- Blithe jest dostępne w Polsce w drogerii Sephora - 115,90zł. Dla porównania koszt na jolse aktualnie -45$, w promocji 31.50$.

Czy kupię ponownie?
Zdecydowanie tak. Jest to bardzo dobry produkt. Chcę wypróbować inne kosmetyki Blithe- maski "patting" lub serum Apricot z moreli.
Końcowa ocena: +++++
Commleaf Vitarice line essence, serum, cream

Commleaf Vitarice line essence, serum, cream







Dzisiaj czas na kolejną wspaniałą recenzję. Tym razem są to kosmetyki od Commleaf !. Otrzymałam ostatnio przepiękny zestaw z tej marki od StyleKorean, więc chcę się z wami podzielić moimi wrażeniami z używania linii Vitarice.

Linia, którą dzisiaj mam przyjemność wam zaprezentować oparta jest głównie na ryżu.
Kosmetyki, które dostałam to:

  • Vitarice Essence Water o pojemności 120ml
  • Vitarice Glow Serum o pojemności 42ml
  • Vitarice Moisture Cream o pojemności 60ml


Marka Commleaf jest marką naturalną opartą na bezpiecznych składnikach. Swoje kosmetyki adresuje głównie do osób, które potrzebują przede wszystkim ukojenia, ponieważ ich skóra jest zmęczona zanieczyszczonym środowiskiem.

 Nazwa marki Commleaf powstała z połączenia dwóch słów: comma i leaf
Comma oznacza przerwę,odpoczynek, natomiast leaf to liść, który nawiązuje do natury.

Oprócz ryżu w kosmetykach z linii Vitarice znajdują się też takie składniki jak:

  • ekstrakt z alg 
  • ekstrakt z eclipty polecany przy cerze trądzikowej, podrażnionej. Posiada działanie antyoksydacyjne, ponieważ zawiera wit. C. Posiada też naturalne barwniki wzmacniające ochronę UV.
  • ekstrakt z korzenia buraka (Beta Vulgaris Root Extract)
  • wyciąg z nasion owsa (Avena Sativa (Oat) Kernel Extract)
  • ekstrakt z miłorzębu japońskiego (Ginkgo Biloba)
  • ekstrakt z opuncji
  • ekstrakt z zielonej herbaty
  • ekstrakt z karczocha
  • olejek geranium
  • kwas hialuronowy
i wiele innych...
W składzie tych kosmetyków znajdziemy też: kolagen, beta-glukan,biotynę,lecytynę, kwas foliowy, witaminę C oraz peptydy np. Palmitoyl Pentapeptide-4 i ceramidy- Ceramide NP
Marka używa naturalnych, ekologicznych konserwantów takich jak np: Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate.

Teraz po kolei przejdę do kosmetyków z tej linii. Opakowania są naprawdę ładne, szklane z widocznym logo marki. Ich design został bardzo dobrze przemyślany, ponieważ każdy kosmetyk jest wygodny w użyciu. Same opakowania tych kosmetyków kojarzą mi się trochę z rzeźbami z lodu z racji ich kształtu. 


Vitarice Essence Water


W przypadku esencji tym co mnie naprawdę zaskoczyło była niezliczona ilość malutkich bąbelków zatopionych w tym kosmetyku. Muszę przyznać, że wygląda to naprawdę efektownie !. Myślałam, że w trakcie używania bąbelki znikną, ale na szczęście nie zniknęły z czego bardzo się cieszę.
Esencja ma żelową konsystencję i jest bardzo wydajna. Na mojej tłustej skórze wystarczy tylko odrobina, by poczuć nawilżenie. Esencja wbrew pozorom nie pachnie jak ryż. Ma lekki różany zapach. Wydobycie esencji z butelki stwarza trochę problemów- malutkie bąbelki bardzo trzymają tę żelową ciecz, więc trzeba trochę potrzepać buteleczką.


Skład:
Water, Glycerin, Methylpropanediol, 1,2-Hexanediol, Niacinamide(20000ppm),Dipropylene Glycol, Centella Asiatica Extract, Portulaca Oleracea Extract, Algae Extract, Eclipta Prostrata Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis(Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita(Matricaria) Flower Extract, Avena Sativa(Oat) Kernel Extract, Cynara Scolymus(Artichoke) Leaf Extract, Oryza Sativa(Rice) Extract(110ppm),Oryza Sativa(Rice) Bran Extract(10ppm),Ginkgo Biloba Leaf Extract, Collagen Extract, Camellia Sinensis Leaf Water, Hydrogenated Lecithin, Geranium Maculatum Oil, Sodium Hyaluronate, Polyglyceryl-10 Laurate, Carbomer, Tromethamine, Adenosine, Polyquaternium-51,Beta-Glucan, Fructooligosaccharides, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Bifida Ferment Lysate, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate(10ppm),Butylene Glycol, Schizosaccharomyces Ferment Filtrate, Biotin(0.1ppm),Cyanocobalamin(0.1ppm),Ascorbic Acid(0.1ppm),Pyridoxine HCl (0.1ppm),Hydrolyzed Keratin, Panthenol(0.09ppm),Raffinose, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Ceramide NP, Palmitoyl Pentapeptide-4,Folic Acid(0.0015ppm),Ethylhexylglycerin 

Teraz przejdźmy do Vitarice Glow Serum



Serum od Commleaf także ma żelową konsystencję i biały kolor. Pachnie tak, jak esencja- lekką wodą różaną. Wyczuwam odrobinę lepkości, gdy je nałożę, ale tylko na początku, ponieważ po kilku minutach serum wchłania się całkowicie w moją skórę.
Daje także lekki efekt "glow". Serum wyposażone jest w pipetę, dzięki której dozowanie produktu jest niezwykle łatwe i przyjemne.


Skład:
Water, Dipropylene Glycol, Methylpropanediol, Glycereth-26, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Niacinamide (20000ppm), Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Betaine, Algae Extract, Eclipta Prostrata Leaf Extract, Beta Vulgaris (Beet) Root Extract, Oryza Sativa (Rice) Extract (2000ppm),Oryza Sativa Rice (Bran) Extract (1000ppm), Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Pteris Multifida Extract, Cynara Scolymus (Artichoke) Leaf Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Collagen Extract, Opuntia Coccinellifera Fruit Extract, Hydrogenated Lecithin, Geranium Maculatum Oil, Sodium Hyaluronate, Camellia Sinensis Leaf Water, Polyglyceryl-10 Laurate, Hydrolyzed Corn Starch, Ceramide NP, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Silica, Butylene Glycol, Tromethamine, Sucrose Distearate, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate (1000ppm),Panthenol (756.5ppm),Glyceryl Polymethacrylate, Xanthan Gum, Adenosine, Fructooligosaccharides, Beta-Glucan, Glyceryl Stearate, Polyquaternium-51,Bifida Ferment Lysate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Schizosaccharomyces Ferment Filtrate, Hydrolyzed Keratin, Lactobacillus Ferment, Raffinose, Folic Acid (1.5ppm), Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Biotin (0.1ppm),Cyanocobalamin (0.1ppm),Ascorbic Acid (0.1ppm),Pyridoxine HCl (0.1ppm),Palmitoyl Pentapeptide-4,Ethylhexylglycerin 

Vitarice Moisture Cream

To kolejny produkt z tej linii. Krem ma białe zabarwienie i pachnie lekko wodą różaną tak, jak pozostałe kosmetyki należące do linii Vitarice, które przetestowałam. Jest to bardzo dobrze nawilżający lekki krem, który będzie odpowiedni na jesień lub zimę. Jeśli masz bardzo suchą skórę i szukasz czegoś z naturalnymi składnikami to myślę, że będzie on odpowiedni.


Krem na mojej tłustej skórze zapewnia bardzo dobre nawilżenie na cały dzień i jest przy tym bardzo wydajny (60ml).
W trakcie używania nie zrobił mi krzywdy, a muszę dodać, że mam bardzo wymagającą trądzikową skórę. Wierzę, że to za sprawą naturalnych składników jakie zostały w nim zastosowane.


Tak wygląda w środku:


Skład:
Water, Glycerin, Methylpropanediol, Methyl Trimethicone, Hydrogenated Poly(C6-14-OLEFIN), Neopentyl Glycol Diheptanoate, 1,2-Hexanediol, Niacinamide (20000ppm),Butyrospermum Parkii (Shea), Caprylic/ Capryl Triglyceride, Trehalose, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Algae Extract, Eclipta Prostrata Leaf Extract, Ulmus Davidiana Root Extract, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Oryza Sativa (Rice) Extract (2000ppm),Oryza Sativa (Rice) Bran Extract (1000ppm),Ginkgo Biloba Leaf Extract, Collagen Extract, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Pteris Multifida Extract, Cynara Scolymus (Artichoke) Leaf Extract, Hydrogenated Lecithin, Geranium Maculatum Oil, Camellia Sinensis Leaf Water, Sodium Hyaluronate, Palmitic Acid, Carbomer, Stearic Acid, Behenyl Alcohol, Tromethamine, Cetearyl Alcohol, Beta-Glucan, Ceramide NP, Bifida Ferment Lysate, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate (1000ppm),Hydrolyzed Keratin, Butylene Glycol, Allantoin, Adenosine, Fructooligosaccharides, Sodium Stearoyl Glutamate, Schizosaccharomyces Ferment Filtrate, Cholesterol, Polyquaternium-51,Panthenol (81.5ppm),Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Myristic Acid, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Raffinose, Folic Acid(1.5ppm),Biotin (0.1ppm),Cyanocobalamin(0.1ppm),Ascorbic Acid (0.1ppm),Pyridoxine HCl (0.1ppm),Palmitoyl Pentapeptide-4

Ogólnie cała linia Vitarice od Commleaf bardzo mi się podoba. Bardzo lubię kosmetyki naturalne, więc czuję jakby ten zestaw został stworzony dla takiej skóry jak moja. Kosmetyki są wydajne, mają piękne opakowania. Jednym słowem rewelacja ! ;) Polecam wypróbowanie tej linii szczególnie tym, którzy tak, jak ja cenią sobie naturalne kosmetyki i lubią lekki różany zapach.
Moja końcowa ocena to +++++

Jeżeli jesteś ciekawa\y linii Vitarice i innych kosmetyków od Commleaf wejdź na

Copyright © 2018 Kinn and skin